Muariolanza

Mariusz Orzełowski

cd-muariolanza

Mariusz Orzełowski – gitara
Wojtek Zięba – saksofon barytonowy
Dominik Mietła – trąbka
Dominik Rosłon – wibrafon
Krzysztof Gradziuk – perkusja
Maja Serafin – wokal
Marcin Babko – przeszkadzajki, tekst
Leszek Hurtig – kontrabas
Pierre – perkusja
DJ Ozo – mix, elektronika
Dominik Bieńczycki – skrzypce, kontrabas

Albin Kulano – 6.00
Do You Like A Stereo Horse – 3.03
Bangkok – Pyrzowice – 6.03
Sausage Is Not For A Dog – 5.34
Opoigraszkio – 9.09
Majahfisgiereggae – 4:57
Agenci Atlantydy (Młajli) – 5.21
Voodoo (Młajli) – 3.11
Hipoigraszkio (Remix ADS 1000) – 9.15

Recenzje:

  • Muariolanza rec.4
  • Muariolanza to projekt gitarzysty Mariusza Orzełowskiego (gra też m.in. na trąbce, basie i klawiszach), studenta (a wkrótce już absolwenta) Instytutu Jazzu katowickiej Akademii Muzycznej. Ale Muariolanza to nie tylko jazz.

    Mariusz od lat jest fanem muzyki ambient, wielbicielem Briana Eno i wyznawcą zasady Johna Cage’a „cisza nie istnieje – wszystko jest muzyką”. Rejestruje dźwięki otoczenia (czy jest to śnieg skrzypiący pod butami, Amsterdam w godzinach szczytu i w nocnej ciszy, czy pralka Frania na pełnych obrotach), sampluje je i wykorzystuje w swoich piosenkach. W muzyce Muariolanzy jest jazz i ambient (stąd określenie jazzbient), ale też reggae, funk, noise i dużo psychodelii – w wersji koncertowej wsparte rock’n’rollową energią i improwizacyjnym szaleństwem. Na koncertach Muariolanza to: Mariusz Orzełowski (gitara), Marcin Babko (głos, pogłos), Dominik Mietła (trąbka), Sylwester Walczak (bas), Pierre (perkusja), Maja Serafin (chórki), Marta Kosek (wizualizacje).

    Właśnie ukazała się płyta „Muarioland” (premiera w marcu 2006 nakładem BCD Records). To sześć niepowtarzalnych kompozycji instrumentalnych Mariusza Orzełowskiego. Niecodzienne tytuły (np. „Czy ty lubisz konia stereo?”) próbują opisać muzykę, jakiej jeszcze nie było. Nagraną domowym sposobem, z własnym brzmieniem i gościnnym udziałem muzyków ze świata jazzu, rocka i muzyki tanecznej. Dodatki na płycie to dwie piosenki z repertuaru grupy Młajli (Mariusz i Marcin założyli ją w 1995 r.) i jeden remiks. Całości dopełnia psychoaktywna okładka.

    – Chcę robić nową muzykę. Wymyślać rzeczy, jakich wcześniej nie było. Tak jak robił John Cage: powiedział, że jeżeli trzeba walić głową w mur, żeby go przebić, to on całe życie będzie bił głową w mur. Po co powielać? Ludzie boją się odjeżdżać, wydaje im się, że muzyka musi być od A do B. Tylko dlaczego równocześnie zachwycają się Hendriksem? Trzeba łamać stereotypy, żyć bez blokad. To trudne. Ale czasem się udaje – mówi Mariusz Orzełowski. Zapraszamy do słuchania jego pierwszej płyty: Muariolanza „Muarioland”. Zapraszamy na koncerty Muariolanzy.

  • Muariolanza rec.3
  • RECENZJA Z SERWISU MUZYKA.GERY.PL: muzyka.gery.pl

    Ocena autora: 5/6

    Muzyka elektroniczna, eksperymentalna, sample, jazz, funk, noise, psychodela… debiut projektu Muariolanza to spotkanie po części z własnym strachem i koszmarami a po części z obcym, niewytłumaczalnym światem.

    Świat ten, stworzony w umyśle Mariusza Orzełowskiego wymyka się ze standardowych ram postrzegania muzyki i daje nam w ten sposób możliwość nie tylko wsłuchiwania się, ale również czucia, dogłębnego doznawania. Lider grupy, mówiący o sobie jako wielbicielu Briana Eno i wyznawcy Johna Cage’a wydaje się jednak być melodyjnie pod wpływem chociażby nierozrywalnego z Lynchem Angelo Badalamentiego, co odczułem przy numerze 3 – „Bangkok – Pyrzowice”. Jednak każda obecna na płycie kompozycja ma w sobie potencjał i tajemnicę, każda wyróżnia się czymś na tle pozostałych. Niech będzie to dla przykładu ciekawy loop w „Albin Kulano”, ‚mydlany’ riff w kolejnej pozycji czy też abstrakcja, jaką tworzy połączenie linii basu i sampli w „Majahfissiereggae”.

    Następujące po części instrumentalnej dwie piosenki formacji Młajli to z kolei eksperymenty wysokiej próby – jeszcze bardziej posępne i zagadkowe niż cała reszta (i do tego to przestrzenno – garażowe brzmienie…). Ostatni dodatek i jednocześnie ostatnia pozycja na krążku to remix numeru 5 (Opoigraszkio). Co do niego mam mieszane uczucia, bo nie wnosi w porównaniu z całością nic odkrywczego, a na dodatek powoduje lekkie otępienie uwagi słuchacza. Skoro jednak ma to miejsce na samym końcu, to nie jest aż tak wielkim minusem.

    Panie i Panowie gotowi na nowe doznania, otwarci na twórczość spod znaku zapytania, żądni czegoś nowego….po prostu posłuchajcie, naprawde warto.

    Piotr Tkaczyński

    „Rzadko komu udaje się w dzisiejszych czasach przetwarzania cudzych pomysłów wymyślić coś tak oryginalnego, jak zawartość muzyczna płyty „Muarioland”. Gęstwina pomysłów. Wysokogatunkowa produkcja”
    – Ultramaryna

    „Ta muzyka nie jest bezpieczna. To bajka, ale w stylu Davida Lyncha”
    – Gazeta Wyborcza

  • Muariolanza rec.2
  • OTWARTA PRZESTRZEŃ
    Muzyka – poleca Marcin Jakimowicz

    Gość Niedzielny, nr 41/2006, 8 października 2006

    Ta płyta mnie zaskoczyła. Sięgnąłem po nią z „pewną taką nieśmiałością”. Debiutancka płyta nieznanego zespołu. „Muarioland” to podróż na terytorium jazzu i świetnie zaaranżowanej przestrzennej muzyki ambient

    Sporo oddechu. To projekt gitarzysty Mariusza Orzełowskiego. Zafascynowany ambientem rejestrował często dźwięki otoczenia (śnieg skrzypiący pod butami, pralkę Franię na pełnych obrotach). Połączenie takich impresji z jazzem dało niesamowity, oryginalny tygiel muzycznych pomysłów.

    Jest i jazz, i ambient, i funk, i „połamane” noisowe dźwięki. I choć płycie często bliżej do Tortoise niż do jazzu, album bardzo przypomina mi nagrania klanu Tie Break. Podobna okładka, ekipa skupiona wokół katowickiej Akademii Muzycznej, odważne odkrywanie niezbadanych dotąd muzycznych przestrzeni.

    Płytę znajdziesz na stronie: www.paganini.com.pl.

    Marcin Jakimowicz

  • Muariolanza rec.1
  • PIERWSZA PŁYTA GRUPY MUARIOLANZA
    Marcin Mońka

    Gazeta Wyborcza, Katowice, 4 XII 2006

    Cisza nie istnieje, wszystko jest muzyką – mówią za Johnem Cagem muzycy grupy Muariolanza. W środę grają w katowickim Cogitaturze.

    Gdy wiosną tego roku Marcin Babko, mój kolega z działu, przyniósł mi debiutancką płytę swojego zespołu Muariolanza, wróciłem do domu i od razu się w nią wsłuchałem. I choć Marcin nie jest liderem formacji (swoje instrumentarium określa jako „głos i pogłos”), w kilku zawartych na krążku „Muarioland” kompozycjach szybko odnalazłem jego muzyczne ślady. Ta płyta od pierwszych taktów jest przemyślaną i spójną propozycją.

    Muariolanza to projekt multiinstrumentalisty Mariusza Orzełowskiego, absolwenta Instytutu Jazzu katowickiej Akademii Muzycznej. Brzmienie Muariolanzy wykracza daleko poza jazz, choć można go odnaleźć w swobodzie brzmienia i zmyśle improwizacji. Orzełowski otwarcie przyznaje się do fascynacji muzyką ambient, a także plądrofonią, bo z pieczołowitością rejestruje dźwięki otoczenia. Ze spotkania pozornie ze sobą sprzecznych nurtów tworzy zasadę, która pozwala określać tę muzyczną jakość jako ambientjazz. Lider formacji w rozmowach odwołuje się do słów Johna Cage’a: „Cisza nie istnieje – wszystko jest muzyką”. Ja, po kilkakrotnym przesłuchaniu „Muariolandu”, dodałbym od siebie inne słowa Cage’a: „Sztuka jest naśladowaniem natury w sposobie jej działania”. Jeśli lubicie wprowadzać się w jazzowy trans, Muariolanza zadba, byście go doświadczyli. Już w środę nadarza się okazja – zespół zagra o godz. 20 w katowickim klubie Cogitatur (ul. Gliwicka 9a), bilety kosztują 15 zł.