Real Jazz

Ptaszyn Wróblewski Quartet

9.Ptaszyn-Real Jazz

Ptaszyn Wróblewski Quartet

Jan Ptaszyn Wróblewski – saksofon tenorowy
Wojciech Niedziela – fortepian
Jacek Niedziela – kontrabas
Marcin Jahr – perkusja

Blue Sands – 6:44
On Green Dolphin Street – 8:51
Instead – 6:11
Uncle’s Dance – 7:40
Promenade Through Empty Streets – 10:55
We’ll Together Again – 6:09
Morning Thunder – 7:17
Sleep Safe And Warm – 9:27
Jadą Gwizdze – 6:30
Room Of Greens – 8:56

 

Recenzje:

  • Real Jazz rec. Wyborcza 3
  • Gazeta Wyborcza – dodatek katowicki
    5 września 2005

    CZTERY DNI W RADIU

    Jan Ptaszyn Wróblewski nagrał w Katowicach nową płytę. Zaczął w czwartek, skończył w niedzielę.

    Siedzę w kawiarni Radia Katowice. Kilka metrów stąd, za ścianą, w radiowym studiu powstaje nowa płyta kwartetu Jana Ptaszyna Wróblewskiego, klasyka polskiego jazzu. W tym momencie muzycy jedzą jednak obiad. Zaraz potem rozmawiam z liderem, który lekko zdenerwowany zauważa, że tego dnia jak dotąd grali dopiero dwie godziny, a na przerwach spędzili dwie i pół. Szybko zagania więc zespół do studia. Choć są od niego młodsi przynajmniej o pokolenie, każdy z nich należy do pierwszej ligi polskiego jazzu. Kontrabasista Jacek Niedziela, grający na fortepianie jego brat Wojciech Niedziela i perkusista Marcin Jahr w kwartecie Wróblewskiego grają już od ponad 10 lat.

    - Kiedyś każdy z nich debiutował w moim zespole. Te związki mają niemal ćwierć wieku. A w niezmienionym składzie i w niewymuszony sposób udaje nam się pracować już dobrych 10 lat. Mało który zespoł jazzowy w Polsce może to o sobie powiedzieć. My razem po prostu dobrze się czujemy. Nie chciałbym tego zmieniać – wyjaśnia Ptaszyn. On sam w historii polskiego jazzu figuruje od połowy lat 50. Ceniony saksofonista, kompozytor, aranżer, dyrygent, pedagog i dziennikarz muzyczny jest żywą legendą. Ale przede wszystkim wciąż czynnym muzykiem. Udowodni to jego nowa płyta. To zarazem pierwszy album sudyjny w wykonaniu tego kwartetu. Stanowi więc podsumowanie ostatniej dekady. Na płycie znajdą się głównie kompozycje Wróblewskiego, ale też kilka standardów i słynna „Rosemary’s Baby” Krzysztofa Komedy, u boku którego Ptaszyn stawiał pierwsze jazzowe kroki.

    Znakomite zgranie zespołu zapewnia szybkie tempo pracy. Nie przeszkadza nawet to, że na nagranie niektórych utworów muzycy decydują się dopiero w studio. Również szybko mają przebiec kolejne etapy wydawnicze. Płyta powstaje w kooprodukcji firmy BCD Records i Radia Katowice.

    - Ja rzadko nagrywam, ale nigdy nie trzeba mnie namawiać. Jednak nie lubię biegać za sponsorami i nie robię tego. Tym razem wydawca zagwarantował, że nie musimy do tego interesu dopłacać ani przejmować się niczym poza muzyką. Więc tylko gramy. Nagrywamy, ile się da, a potem wybierzemy z tego co najlepsze – dodaje Wróblewski.

    Na płycie „Jan Ptaszyn Wróblewski Quartet” ma znaleźć się ponad godzina muzyki. Album ukaże się już na początku października. 4 listopada w studiu Radia Katowice odbędzie się koncert promocyjny.”

    Marcin Babko

  • Real Jazz rec. Wyborcza „Co Jest Grane” 2
  • Gazeta Wyborcza – dodatek katowicki „Co Jest Grane”
    28 października 2005

    JAZZ Z LOTU PTAKA

    Grają razem od 10 lat, ale dopiero teraz wydali pierwszą wspólną płytę. Kwartet Jana Ptaszyna Wróblewskiego będzie ją promował na koncercie w czwartek. Dokładnie tam, gdzie ją nagrał.

    Kwartet nagrał tę płytę we wrześniu, w studiu Radia Katowice. Klasyk polskiego jazzu postanowił podsumować wreszcie dekadę wspólnego grania z Wojciechem Niedzielą (fortepian), Jackiem Niedzielą (kontrabas) i Marcinem Jahrem (perkusja). Na właśnie wydanej, objętej patronatem „Gazety Wyborczej”, płycie „Real Jazz”, znalazły się głównie kompozycje Wróblewskiego, ale też kilka standardów (jak „On Green Dolphin Street”) i słynna kołysanka „Rosemary’s Baby” Krzysztofa Komedy, u boku którego Ptaszyn stawiał w latach 50. pierwsze jazzowe kroki. Album „Real Jazz” to 70 minut wyśmienitego jazzu w starym, dobrym stylu.

    Koncert promocyjny odbędzie się w czwartek o godz. 19 w studiu Radia Katowice (ul. Ligonia 29). Wstęp wolny (liczba miejsc ograniczona, bezpłatne zaproszenia do odebrania w Radiu).

    MAO

  • Real Jazz rec. Wyborcza „Co jest Grane” 1
  • Gazeta Wyborcza – dodatek katowicki „Co Jest Grane”
    3 listopada 2005

    CO SIĘ WYDAJE

    Jan Ptaszyn Wróblewski gra jazz już od pół wieku. Z Jackiem i Wojciechem Niedzielami (kontrabas i fortepian) oraz perkusistą Marcinem Jahrem występują razem już ponad dekadę, ale to ich pierwsza płyta. Fani znają z koncertów kompozycję lidera, jak „Blue Sands”, „Instead” czy „Morning Thunder”. Są tu też smakowicie podane standdardy: „On Green Dolphin Street” i „We’ll Be Together Again” oraz zmieniona harmonicznie kołysanka Komedy „Sleep Safe And Warm”. Całość, choć nagrana w studiu, brzmi jak zapis koncertu. Nic dziwnego: muzycy nagrali tę płytę w dwa dni, każdy utwór od razu w pełnym składzie, bez powtórek i dogrywek. To muzyka w prawdziwym, dobrym stylu. Prawdziwy jazz.

    Marcin Babko

  • Real Jazz rec. Piotr Tkaczyński
  • Zadymiony piwniczny klub w amerykańskiej metropolii z dawno zapomnianych lat, w kącie samotny detektyw będący w trakcie rozwiązywania kolejnej sprawy, przy barze opuszczona i zamyślona kobieta skupiająca pełen namiętności wzrok na przystojnym brunecie, klienci sączą schłodzoną brandy… powietrze wypełnione dymem i melancholią spowija dźwięki jazzowego kwartetu grającego z pasją, spokojnie i nienagannie, efektownie napinając najczulsze struny dusz obecnych dookoła… „Blue sands” otwierający najnowszy krążek Jana Ptaszyna Wróblewskiego ugości nas tak ciekawym uczuciem. „On green dolphin street”, czyli numer 2, rozbudzi rozmarzonego słuchacza nieco żywszym rytmem pozwalając jednak pozostać w świecie własnej wyobraźni. Wyobrażenia towarzyszące odsłuchiwaniu nie będą z całą pewnością wolne od nasuwanych przez nagranie skojarzeń.

    Kojące melodie i drobiazgowe wykonanie poruszą, a może i zachwycą odbiorców poszukujących we współczesnych produkcjach zarówno przeciwieństwa codziennego chaosu, jak i ‚tego czegoś’. ‚Tym czymś’ będą z pewnością umiejętnie wykorzystane możliwości każdego z muzyków, standardowe brzmienia klasycznie jazzowe, jak i wyrafinowanie.

    Chociaż… podejmując się tak standardowo brzmiącego projektu można było popaść w rozleniwienie, mętność, jednostajność… Z jaką ulgą dochodzę do wniosku, że jest wręcz przeciwnie !! Docenić to można wsłuchując się chociażby w utwór 4 („Uncle’s dance”), może i brzmiący zbyt jednoznacznie biorąc pod uwagę tytuł, ale z pewnością oferujący coś ponad znajomą melodię i dobrze dopasowany rytm.

    Rozpatrzyć należy jednak każdego z artystów jako jednostkę w tym świetnie zgranym, wykonanym z klasą projekcie. Bardzo łatwo zauważyć, że cały nastrój układa się pod dyktando saksofonu, który scala ten dawno-amerykański świat w harmonijną całość. Natomiast brak jakichkolwiek uwag w stronę Marcina Jahra i Jacka Niedzieli zmuszony jestem przeciwstawić poczynaniom Wojciecha Niedzieli. Jak dla mnie jego nazbyt charakterystyczny styl momentami za bardzo się narzuca, sprawiając, że uwadze słuchacza umknąć mogą inne istotne szczegóły.

    Wracając zaś do samych ‚numerów’… szóstka czyli „We’ll be together again” nadaje nieco posępnego tonu, co jednak zostaje szybko nadrobione w utworze kolejnym. Na koniec i na deser (pozycje 8 i 9) zostawiono niespodzianki: „Sleep safe and warm” z Dziecka Rosemary oraz oparty na ludowej meloddi „Jadą Gwiżdże”. O ile Krzysztof Komeda nie ucierpiał na tak miłej dla ucha interpretacji, o tyle pomysł z ‚ludowym jazzem’ potraktowałbym z lekkim dystansem…

    Przesadziłbym nazywając wydawnictwo perełką, nie poczuję się jednak źle mówiąc o nim jako o dokonaniu i gorąco polecając, nie tylko zagorzałym fanom, ale każdemu kto lubi z muzyką wiązać emocje. W tym przypadku – po prostu na poziomie.

    Piotr Tkaczyński

     

  • Ptaszyn Wróblewski Quartet, Real Jazz rec. Gery.pl
  • Jazz to taka muzyka…

    (…)

    Wczorajszym koncertem promował przede wszystkim swoją nową płytę „Real Jazz”, zawierającą głównie jego własne kompozycje, ale też kilka standardów. Na scenie towarzyszyli mu: Wojciech Niedziela na fortepianie, Jacek Niedziela na kontrabasie i Marcin Jahr na perkusji.

    I to naprawdę był taki prawdziwy jazz. Człowiek wbity w krzesło, zamykając, z częstotliwością do kilku chwil, oczy, czuł się jak w amerykańskim klubie. Ciemnym, może trochę ponurym nawet. Siedzący, zamyśleni klienci ze szklaneczkami brandy, mrużą od dymu oczy. A kwartet gra. Gra spokojnie, z pasją. Kołysze dźwiękami. Upaja. Czasem zagra żywiej, mocniej, trochę ostrzej, ale nie wyrywa z własnej wyobraźni.

    Melodie jakby znajome, z rytmami jakby uszytymi na miarę, ale nie rozleniwiające, nie nudzące. Bo to zawsze będzie czymś ponad… I wcale nie znajdzie to odzwierciedlenia w ilości czy masie. Bo jazz nigdy nie był muzyką masową. Na zawsze chyba pozostanie „uwięziony” w tych zapomnianych trochę, zadymionych pubach i nawet jeśli usłyszymy go gdzie indziej to i tak będzie nam zawsze przywoływał właśnie ich obraz…

     

    RECENZJA Z SERWISU MUZYKA.GERY.PL: muzyka.gery.pl

    Ocena autora: 5-/6