Another One For… rec. 1 SŁOWO O PŁYCIE – JAN PTASZYN WRÓBLEWSKI:


Jednego złego słowa na ten album pisnąć nie mogę z dwóch choćby powodów. Primo – Maciuś był łaskaw dedykować mi ( ex aequo ) jeden ze swych jak zwykle trafionych utworów. Secundo – on tak ładnie gra. Nie tylko tutaj ale w ogóle, a ta płyta to jednak twór szczególny, oto bowiem w swych autorskich poczynaniach po raz pierwszy Sikała wychodzi poza Obręb tria. Wprawdzie na trio też złego słowa pisnąć nie pozwolę, ale zdaję sobie sprawę, że to skład bardzo purystyczny, w którym gustują głównie żądni specyficznych brzmień smakosze. Natomiast Sikała już dawno zapracował sobie na zainteresowanie wykraczające poza te kręgi. Instrument harmoniczny automatycznie ułatwi percepcję, ale nie tylko. Dodaje również rozmachu i energii, a w tym przypadku dokooptowanie jedynie Cezarego Paciorka na fortepianie sprawia wrażenie jakby dołożono całą doskonale dopasowaną orkiestrę. Pozwala też na pełniejsze zrealizowanie założonego klimatu – a nie da się ukryć, że nad wszystkim co tu jest grane unosi się duch Johna Coltrane’a. To nie posądzenie o epigonizm, Sikała wziął ze swego mistrza to co najistotniejsze czyli estetykę, a nie poszczególne zagrywki czy tylko brzmieniowe efekty. Muzyka coltrane’owska posiada nieodparte urpki ale też i zastawia niezliczone, skomplikowane pułapki. Aby się w niej swobodnie i rzetelnie poruszać, w dodatku „po swojemu”, trzeba mieć nie lada kiepełę – Sikale udało się znakomicie wydłubać własne miejsce w tym ogromnym obszarze. Ale nie od razu.

Sikała objawił się lat temu już ponad dwadzieścia na Jazz Juniors i od razu wiadomo było, że narobi sporego zamieszania, pytanie jednak brzmiało: kiedy? Ten moment przyszedł dopiero dziesięć lat po starcie, równo z uformowaniem się Quintessence Eryka Kulma. Tam zresztą doszło do zwąchania tandemu Wojtasik – Sikała, który od tej pory stał się wyróżnikiem, znakiem jakości gwarantującym najwyższe i najzdrowsze walory polskiego jazzu. Tak było i w późniejszym wojtasikowym zespole, w kwintecie i sekstecie Leszka Możdżera, na chopinowskiej płycie Krzysia Herdzina, a żeby nie wszystko było na Wojtasika dorzućmy jeszcze mingusowską płytę Piotra Rodowicza. Maciek zaczął powoli detronizować koronowane głowy w najróżniejszych ankietach i wreszcie przyszła pora, aby stanąć na własnych nogach. Jest to zawsze etap ciężkiej próby, bo nie każdy muzyk, choćby najciekawszy, ma predyspozycje do leaderowania. Pomogła Maćkowi w podjęciu tej decyzji nagroda Programu Trzeciego PR w postaci sesji nagraniowej. Ku zdziwieniu wszystkich zainteresowanych Maciek skromnie postawił na trio, dokooptowując do niego partnerów z innych wcześniejszych sytuacji (Tymon Tymański, Jacek Olter). Potem jednak zorientował się szybko, że aby prowadzić regularne życie koncertowe trzeba mieć do dyspozycji ludzi nie uwikłanych w inne, priorytetowe przedsięwzięcia. Zdecydował się na debiutantów w osobach basisty Piotra Lemańczyka i perkusisty Tomka Sowińskiego, którzy od tej pory, również na tym krążku, zasilają go solidnym ogniem i bezpiecznym rytmem. Nie pytam jak udało mu się wyniuchać taki tandem, bo wiem jak się to robi: wystarczy mieć ucho, wiarę i odwagę.

I tak doszliśmy do aktualnej sytuacji. Być może ten kwartet to początek kolejnego etapu, a na pewno jeden z największych polskich, postcoltrane’owskich wyczynów, którego słucha się i gładko i z satysfakcją. Już pierwszy „Open Six” buzuje ci krew aby ją zaraz uspokoić przepiękną balladką, a potem na zmiany: wzburzone morze i oliwa wylana na fale. Sam Coltrane by się nie powstydził. Jednakże już poza tematem dorzucić muszę, że imć pan Maciej jest muzykiem wszechstronnym o różnych, nie tylko coltrane’owskich obliczach. Wspomnijmy duet z Leszkiem Dranickim, znaczący udział w Eurojazz Orchestrze, długie lata spędzone w tymonowskiej „Miłości”, czy filharmonicznego „Sinatrę”. Jest i na tym krążku jeden figlarnie odstający utworek. To właśnie „Przemoptak”, za którego, Maćku, serdecznie Ci dziękuję, ale to nie z wdzięczności napisałem wszystko co powyżej.

JAN PTASZYN WRÓBLEWSKI

 

Recenzje:

  • Another one for…
  • 10.Sikala-Another one for

    Maciej Sikała,

    Maciej Sikała – saksofon tenorowy i sopranowy
    Cezary Paciorek – fortepian
    Piotr Lemańczyk – kontrabas
    Tomasz Sowiński – perkusja

    1.Open Six – 7:38
    2.Autumn Gifts – 7:19
    3.Przemoptak – dedykowane Przemkowi
    Dyakowskiemu i Janowi Ptaszynowi Wróblewskiemu – 7:59
    4.Marzenie o Marzenie – dedykowane mojej żonie
    Marzenie – 6:41
    5.Take Pipe – 8:36
    6.Little Zuzia – dedykowane mojej córce Zuzannie – 7:44
    7.Another One for John – 10:06
    8.Marzenie o Marzenie – 1:55

    Łączny czas : 58:33

    Wszystkie utwory skomponowane przez Macieja Sikałę.

    „…jednakże już poza tematem dorzucić muszę, iż imć Pan Maciej jest muzykiem wszechstronnym o różnych, nie tylko Coltrain’owskich obliczach…”
    Jan Ptaszyn Wróblewski